|
|
Grzech za grzech...
Więcej grzechów nie pamiętam, przyłożył usta do stuły Usta nie czuły jak pierzchną od półprawdy Wikariusz właśnie podawał proboszczowi list z Kurii Kiedy wstał z kolan i skruszony szedł do głównej nawy Ciało Chrystusa rozpuszczone w lepkiej ślinie Amen wyszeptał brudny, plugawy język Baranek Boży karmił kolejną zboczoną świnię Której więzy krwi to pięści i zapach spermy Pierwszy do bicia się w pierś za swoje grzechy Wierny, na tacę rzucił swój srebrnik nie dbale
Jak by chciał wymazać jej młode piersi z pamięci Ofiary amnezji kiedy stawał tam przy konfesjonale Pierwsza komunia już wtedy była cała brudna Chwytała matkę za mankiet, bądź blisko mamo Sekrety domu przykrywała jej biała suknia On palił papierosa czekając na nie pod główną bramą
Grzech za grzech... [tylko tekstyhh.pl] Nie mogła już tego znieść, opróżniła drugie wino Tusz spływał po policzku jak źle rozrobiona farba Odkąd odkryła prawdę schudła dziesięć kilo Nos tarła wierzchem dłoni aż naskórek twardniał Telefon, nadgarstek ledwo go utrzymał Torba spadła z ławy z nią zimna kawa w szklance Fusy ze szkłem wgryzły się w mokry dywan Wykręciła numer szepcząc – za kwadrans tam gdzie zawsze Czekał na nią trzymając się blisko cienia Na schodach złamała obcas, wygrał z nią głośny płacz Motel na przedmieściach jak ucieczka z więzienia Pusty seks wylizywał kilka głębszych ran Kiedy wstał powiedziała - proszę, musisz zrobić coś Nie zostawiaj mnie tak, błagam na Boga Przecież sam dobrze wiesz jaki jest mój mąż On poprawił koloratkę i wyszedł bez słowa
Grzech za grzech...
Razem z wiatrem umówiła się na spacer po gzymsie Myślała o matce kiedy tak muskał jej skronie Tylko ona tak delikatnie odgarniała jej grzywkę przed snem Zanim czy śpi przychodził sprawdzić ojciec Gołębie biły się o kromki chleba pół W niej mieszkał już tylko martwy wróbel Na ostatni lot wybrał kierunek dół I rozbił się o zimny krawężnik z głuchym hukiem Znajomy kaznodzieja tym razem poprawił stułę Twarz matki zasłaniał czarny jak fusy woal Grzech rodzi ból, nie ma ucieczki przed bólem Choć znajomy kaznodzieja wolał by wyjść bez słowa Ojciec spalił papierosa w głównej bramie Konfesjonał stał jak stał kiedy przy nim klękał Martwe wróble wiły gniazdo w głównej nawie On więcej grzechów nie pamiętał
Grzech za grzech...
|