|
|
Kiedyś nadzieja wypełniała moje kroki Kiedyś codziennie czułem anioła dotyk Moja dusza nie szukała swego miejsca Miała siłę jak Wilbranda trotyl Wierzyłem w miłość wartą poświęceń Że jak dasz komuś serce, to dostaniesz trochę więcej Ale nie chcę już tego, bo przestałem ludziom ufać Miłość jest brudna, więc nie mam tego uczucia Kiedyś miałem ideały, zarys świata i plany Naiwny szukałem lekarstwa na rany
Kiedyś widziałem trochę więcej niż drani Ale kiedyś, bo wiem, że to były zwykłe omamy Kiedyś widziałem jak Bóg był ubrany Byłem świadkiem jak szatan zbierał grzechy do swych danych Kiedyś zasypiałem z lekkimi powiekami Teraz już nie wierzę w to co tańczy przed oczami
[x2] Kiedyś świat wydawał się łaskawszy Niebo było blisko, jakby podane na tacy Ale kiedyś stało się fikcją Kiedyś, bo teraz tylko szatan nas straszy [tylko tekstyhh.pl] Kiedyś, oczarowany byłem łzami swoich oczu Widziałem sens w tym, że obracało się to w popiół Kiedyś krew w naszych żyłach była źródłem życia Płonie tylko po to by w końcu przestać oddychać Kiedyś wierzyłem w wiedzę, że rozjaśni ciemność Uwierzy w wierność, że jeden grzech to nie grzeszność Kiedyś szukałem proroków, przez co Skończyłem szukać tej magii u siebie, wewnątrz Kiedyś płakałem, głęboko w to wierząc Że we łzach jest to coś, co wzruszy twoje ego Wierzyłem tak, w sumie całą wieczność Wierząc w ludzi, a więc normalnie grzesząc Wierzyłem, że kiedyś wytresuję swoje lęki Że psychika będzie jadła mi z ręki Kiedyś byłem w stanie się poświęcić To wszystko było przerostem formy od treści Wierz mi
[x2] Kiedyś świat wydawał się łaskawszy Niebo było blisko, jakby podane na tacy Ale kiedyś stało się fikcją Kiedyś, bo teraz tylko szatan nas straszy
Kiedyś wierzyłem w ludzki potencjał Myślałem, że są inni niż zwykłe zwierzęta Kiedyś nękał mnie sen, że to może się nie spełnić Tego dobra już nie można raczej wskrzesić Kiedyś widziałem w kobiecie coś lepszego od nas Widziałem delikatność, nieskończenie wiele dobra Ale kiedyś byłem szczylem co nie myślał racjonalnie To co było nienormalne uważałem za normalne Nie rozumiałem śmierci, po co w ogóle? Przecież chyba każda wiara kojarzy się z bólem Na ziemi co drugi twardy chce być królem Ale teraz wiem, że to zwykłe tchórze Kiedyś chciałem być na wszystkich ustach Teraz sam nie mogę na tym świecie ustać Mam tyle złości w sobie i chcę wszystkich zbluzgać No ale jaki to ma sens, mieć szatana w ustach?
[x2] Kiedyś świat wydawał się łaskawszy Niebo było blisko, jakby podane na tacy Ale kiedyś stało się fikcją Kiedyś, bo teraz tylko szatan nas straszy
|
|